Przyszła
pora na domowy żółty ser.
Zaintrygowała
mnie możliwość zrobienia go w domu i nie
bardzo wierzyłam, że może być chociaż podobny do kupnego. To, że będzie na pewno
zdrowszy, nie budziło wątpliwości, bo przecież nie dodam konserwantów, wzmacniaczy
smaku, barwników i całej listy nie potrzebnych dodatków, ale czy w smaku i
konsystencji, będzie chociaż podobny?
Przepisów,
jak zwykle znalazłam aż za dużo, bo nie bardzo wiedziałam na który się zdecydować. Padło więc na pierwszy z brzegu – z mocnym postanowieniem
wypróbowania innej wersji, w razie niepowodzenia.
Obawy
okazały się nie potrzebne. Ser wyszedł wspaniały.
Przepis
wzięłam ze strony - „Gotowanie Ole!!!”
Składniki:
- 1 litr mleka (ja wzięłam 3,2%, ale jeśłi ma być light to może być 0,5%),
- 1 kg twarogu (wzięłam tłusty, ale może być chudy),
- 1 żółko,
- 2 całe jajka,
- 100 gr roztopionego masła,
- sól do smaku - ja dałam 2 łyżeczki, ale mogło być więcej,
- 1 łyżka sody,
- 1 łyżka octu,
- opcjonalnie różne dodatki, czosnek, papryczka, pieprz lub zioła,
Zagotowałam mleko i do gotującego dodałam rozkruszony widelce twarożek.
- 1 łyżka sody,
- 1 łyżka octu,
- opcjonalnie różne dodatki, czosnek, papryczka, pieprz lub zioła,
Zagotowałam mleko i do gotującego dodałam rozkruszony widelce twarożek.
Gotowałam na małym ogniu przez 20 minut, mieszając aż powstałe grudni opadły na dno.
Przelałam twaróg na sito wyłożone gazą. Odsączyłam i ostudziłam.
Gdy ser stygł, wymieszałam dokładnie pozostałe składniki - oprócz sody. Na tym etapie można dobrać smak sera, czyli dodać takie przyprawy jakie nam odpowiadają.
Do masy dołożyłam wystudzony i ponownie pokruszony twaróg i dodałam sodę. Soda powoduje, że ser stanie się ciągnący. Wszystko razem intensywnie mieszając podgrzewałam w kąpieli wodnej (by sie nie przypaliło).
Masę przełożyłam do plstikowej miseczki i dokładnie ugniotłam. Po wystudzeniu (na tarasie) musiałam koniecznie spróbować.
Jest pyszny i pięknie się kroi. Podobno po nocy spędzonej w lodówce



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz