Kończy się już "przyjazna" jesień i zaczynają się chłodne i wilgotne dni. To u mnie czas, który absolutnie nie sprzyja wszelkiego typu ograniczeniom i powoduje, że bez przerwy myślę o czymś słodkim, nie zdrowym i tłustym.
Wiem, że to sprawdzian dla mojej silnej woli, ale jakoś nie bardzo udaje mi się z tym walczyć.
Tak więc postanowiłam zająć czymś ręce i umysł i wygrzebałam przepis na ciasteczka śmietankowo-pomarańczowe - oczywiście bez mąki :) więc zdrowy :)
Przepis pochodzi z książki "Kuchnia bez pszenicy" i jest przeze mnie troszeczkę zmieniony.
Jak to przedstawił autor ....te ciasteczka, dzięki skórce pomarańczowej i śmietanie z ekstraktem waniliowym niosą ze sobą całą gamę niezwykłych smakowych doznań.... i to jest prawda :)
- 2 filiżanki mączki migdałowej - ja dałam z orzechów włoskich,
- 1/4 filiżanki ksylitolu - brzozowy, naturalny "cukier",
- 1/2 filiżanki drobno posiekanych pekanów - ja dałam orzechy włoskie
- 1/4 filiżanki rodzynek,
- 3 łyżki wiórków kokosowych,
- 1 łyżka startej skórki pomarańczowej - ja nie miałam i dałam cały zapach
pomarańczowy,
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej,
- 1/4 łyżeczki soli,
- 1/2 filiżanki śmietany kremóki, albo mleka kokosowego z puszki n- ja dałąm
śmietanę,
- 1 całe jajko,
- 2 łyżki oleju kokosowego, roztopionego - myślę, że może być masło,
- 1 łyżka ekstraktu waniliowego - myślę, że może być cukier wanilinowy.
Jak zwykle suche produkty mieszamy w jednej misce, reszta "mokra" w drugiej i dokładnie wymieszać. Blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia i łyżką nakładałam średnie porcje (ciasto będzie dosyć gęste i klejące) i delikatnie ręką nadawałam im kształt placuszków.
Piekłam w temperaturze 180 stopni przez 18 minut. Miały mieć złocisty kolor, ale troszkę się spiekły, więc radzę po 15 minutach pilnować, bo pewnie zależy to od grupości placuszków i piecyka.
Ciasteczka nie tyle porosły, co rozlały sie i posklejały- mimo sporych dstępów Nie zmieniło to jednak ich smku. Ja z papierem przesunęłam je na kratkę do całkowitego ostygnięcia, a najlepsze były dzisiaj, po nocy spędzonej w lodówce. :)
Całkowicie zgadzam się z ich autorem. Są fantastyczne w smaku i pachną świętami :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz