No właśnie, przez mękę czy
przez mąkę???
Najlepsze wyniki miałam na
diecie Dukana. Po trzech miesiącach było mnie mniej o 12 kg, ale coś zaczęło
nawalać, kłuć, ściskach i dokuczać. Spoczęłam na laurach, chociaż wydawało mi
się, że jem bardzo rozważnie i umiarkowanie. No cóż, po następnych czterech
miesiącach byłam znowu okrąglutka i wściekła na siebie, że zmarnowałam tyle
czasu.
Przeczytałam wszystkie
dostępne pozycje na ten temat i nie mogłam uwierzyć, że wszystko co robiłam
przez te swoje 60+ w kwestii odżywiania siebie i całej mojej gromadki było
wbrew zdrowemu rozsądkowi i wiedzy, która została przed nami „ukryta”. Dr.Kwaśniewski bardzo dokładnie ,
prawie łopatologicznie przedstawia i przytacza badanie z całego świata, które
od wielu lat potwierdzają Jego zasady żywieniowe. Są dosyć kłopotliwe na początku ich stosowania,
ale rezultaty potrafią zadziwić nie tylko kilogramowo, ale i zdrowotnie.
To było to czego szukałam,
tym bardziej, że wbrew wszystkim innym dietom, dr.Kwaśniewski nie zabraniał
mięsa, ani podrobów, a wręcz przeciwnie.
Po paru miesiącach dieta zaczęła się „rozmywać” i nie
wiadomo kiedy znowu wróciły kluseczki, naleśniczki, babeczki i inne
…..czki. J
Problem tkwił jak zwykle w
najsłabszym ogniwie, czyli we mnie.
Nauczona wieloma latami, próbami i porażkami postanowiłam, że tym razem stanę na wysokości zadania, dam radę, nie dam plamy, jednym słowem – WYTRWAM, a przynamniej taki mam zamiar.
Zaczęłam od rachunku sumienia i szukania z czego jeszcze mogę zrezygnować. -- Cukier u nas w domu od lat jest tylko dla gości, no i czasem do pieczenia,
- pieczywo – śladowe
ilości i to ciemne,
- mleka prawie nie,
natomiast nabiał tak- mąka – no właśnie, niby nie ma, ale…… lubimy czasem naleśniczki, pierogi i
- makaron „ze szczymś” J
- jest u nas baaaardzo dużo warzyw, niewiele owoców
- niestety duuużo mięsa i domowych wyrobów.
- czekolada tylko gorzka powyżej 70%
- trochę słodyczy ………
Na razie opanowuję
podstawy poruszania się po tych zawiłościach i z wielkim zacięciem staram się zrozumieć
i poznać działanie tych wszystkich klikań, wklejań, i programów,
które składają się na powstanie bloga. Trudne to zadanie, bo wprawdzie jak
napisałam na początku – wierzę, że życie zaczyna się po 60-tce, ale
przyswajanie nowej wiedzy – już nie koniecznie
L

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz