piątek, 8 listopada 2013

skąd ten tytuł ?


Skąd tytuł mojego bloga? A no właśnie od wspaniałego, leciutkiego zapachu, który siłą rzeczy snuje się po domu.

Odkąd  „odkryłam” olej kokosowy, zrezygnowałam  z używania balsamów do ciała, odżywek do włosów i kremów  do rąk, a kremów do twarzy używam tylko rano. W kuchni używam go do pieczenia, smażenia  i duszenia,  a mleczka kokosowego bardzo często używam do zup.

 Nie przestaje się dziwić, jak wszechstronne  zastosowanie ma orzech kokosowy, Cały czas poszukuję, czytam i surfuję po  necie, starając się wygrzebać jak najwięcej przydatnych wiadomości i ciekawostek na jego temat.

Olej kokosowy w temperaturze pokojowej ma konsystencję  stałą. To biała, mleczna substancja, która po położeniu na dłoni szybciutko zmienia się w przezroczysty płyn i idealnie wsmarowuje się skórę i włosy, nie pozostawiając na niej tłustego śladu.  To jeden z nielicznych tłuszczy, który jest  bardziej nawilżający niż tłusty. Ciało wspaniale go wchłania, a włosy wystarczy wymyć zwykłym szamponem i już nie ma potrze by używania odżywki.



Ja dwa razy w tygodniu przed myciem włosów, nakładam sporą porcję oleju kokosowego, wcieram we włosy i skórę głowy i zawijam ręcznikiem na tak długo jak mogę. Czasem jest to 20 minut, a czasem parę godzin (jeśli akurat postanawiam poleniuchować w domu) Muszę przyznać, że po paru tygodniach, moje włosy zaczęły się znowu leciutko kręcić, są bardzo naturalne i skończył się dla mnie problem – co zrobić z włosami?

Moja przygoda z olejem kokosowym zaczęła się od małego słoiczka, który kupiłam przez zwykłą ciekawość, teraz stoi u mnie zawsze parę słoików, słusznej wielkości, by czasem go  nie zabrakło.






Bardzo ciekawa stronka na ten temat – polecam  J

http://www.helfy.pl/kosmetyki-naturalne/artykul/olej-kokosowy-naturalna-odzywka-dla-skory-i-wlosow

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz