piątek, 8 listopada 2013

Śniadania już nie są problemem


Najtrudniej było mi przełamać śniadaniowe przyzwyczajenia i zwyczaje, bo co to za śniadanie bez bułeczek, chlebka, albo chociaż płatków. Z tymi ostatnimi był największy problem, bo to niby wybieraliśmy zawsze bez cukru, takie zwykłe, siermiężne, ale we wszystkich była pszenica, albo inne ziarna w postaci płatków.

No właśnie, czy owiec i proso, czyli  kasza jaglana -  to też zboża?

Ponieważ nie ma u nas problemów z glutenem,  dopuszczam więc czasem drobne grzeszki, i nie czuję z tego powodu jakiś specjalnych wyrzutów sumienia.

Czasami ugotuję  na śniadanie płatki owsiane, ale tylko te górskie ( z jakiegoś powodu, one najlepiej mi smakują) Gotuję oczywiście na wodzie, dosładzając pokrojonymi w paseczki  suszonymi  śliwkami , paroma rodzynkami i paroma jagodami Goji.  Już  na talerzu dodaje  ½   owocowej activii, lub zwykłego mleka. Kanapki zastąpiłam cienkimi waflami ryżowymi, które doskonale sprawdzają się w tej roli. Pasują praktycznie do wszystkiego  i 2 sztuki w zupełności mi  wystarczają, chyba, że mam gorszy poranek. Wtedy dokładam jeszcze jeden wafelek i zjadam go z czymś słodkim. Czasami piekę też chlebek , który mieści się w moich zasadach – pszenicy-stop.
 Teraz jednak najczęściej piję zielone koktajle, o których napiszę wkrótce, gdyż zawładnęły moim sercem, a przede wszystkim, moją wagą. ….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz